Game is over…

Tak, tak tak, game is over… Wprawdzie to nie Tibia, ale osiągnąłem kolejny level w mojej grze. Poziom podparty o kolejne nowe doświadczenia. No cóż, niektórzy powiedzą, że się uzależniłem, jak się dowiedzą, iż mam zamiar grać dalej… ;) I uwaga!!! to nie tibia, a ja nie jestem tibianem, pozbawionym uczuć i bijącym krzesłem matkę (do tego to dużo mi brakuje – na szczęście ;) )
Podsumowując bieżący rok i mój pierwszy post, jeszcze na wcześniejszej odsłonie tegoż tu bloga (zapewne tylko ja pamiętam, ze życzyłem sobie spełnienia marzeń) prawie osiągnąłem ten poziom, ale prawie robi wielką różnicę… Ciągle czegoś mi brakuje, coś we mnie, a może… może to cały ja jestem popsuty? Tylko gdzie teraz szukać części zamiennych? Chyba dam ogłoszenie w Internecie :D
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sam muszę osiągnąć kolejny lvl… No cóż, życzę wszystkim udanych świąt i już wiecej nie przynudzam… ;)

Dodaj komentarz